Tyski Ruch Klasyków

Ciąg dalszy

W poprzednim wpisie opisałem moje rozważania na temat przyczyny problemu, dzisiaj zajmę się metodą jego rozwiązania.

Jeśli nie czytałeś/aś poprzedniego wpisu zapraszam Cię serdecznie tutaj: Dlaczego szkoła nie nauczy Cię ekonomii i jak możesz sobie z tym problemem samodzielnie poradzić (cz. 1)

W pierwszej części wpisu odniosłem sie do metod nauki stosowanych w szkole i ich niewielkiej efektywności. Niestety na zmianę programu nauczania raczej nie możemy liczyć. Pozostaje nam zatem podjęcie odpowiednich działań we własnym zakresie. Od czego zacząć? Przypomnij sobie zagadnienia związane z „procentami”. I to wszystko. Jeśli potrafisz dodawać, odejmować, mnożyć oraz dzielić i wiesz, że 100% to całość, a 50% połowa jesteś już blisko osiągnięcia celu. Poszukaj w Internecie informacji na temat procentu prostego i składanego (chyba, że pamiętasz to jeszcze ze szkoły podstawowej), ale – być może Cię zdziwię – nie próbuj „wkuwać” na pamięć żadnych wzorów. Matematyka finansowa to zestaw logicznych zagadnień. A skoro są logiczne to wystarczy zrozumieć ich istotę zamiast zaśmiecać mózg skomplikowanymi wzorami. Podam Ci to na przykładzie:

Jeśli chcesz wpłacić pieniądze na lokatę z oprocentowaniem na poziomie 4% w skali roku, a kapitalizacja odsetek występuje dwa razy w roku to wartość końcowa zainwestowanej złotówki wyniesie według wzoru:

[1+0,04/2]^2  (znak „^” oznacza potęgowanie).

A teraz zapomnij o powyższym wzorze i zastanów się – skoro mamy otrzymać 4% w skali roku, to za pół roku trwania lokaty należy nam się 2%. Zatem po sześciu miesiącach to co wpłaciliśmy wzrośnie o 2%, a po kolejnym półroczu kwota wpłacona powiększona o odsetki za pierwsze półrocze wzrośnie o kolejne 2%.

Wobec tego wystarczy wykonać proste działanie [1+0,02] * [1+0,02] (a skoro wyrażenia w nawiasie są identyczne to możemy zapisać to w formie [1+0,02]^2).

Jak widzisz znajomość wzoru nie jest do niczego potrzebna. A teraz zagadka – kilka lat temu, kiedy pracowałem w jednym z banków poszukiwaliśmy pracownika, kandydaci podczas rozmowy kwalifikacyjnej otrzymywali do rozwiązania podobne zadanie. Jak myślisz – ile osób potrafiło odpowiedzieć? Dodam tylko, że byli to studenci i absolwenci uczelni ekonomicznych.

Odpowiedź znajdziesz na końcu wpisu.

Jeśli już zrozumiesz podstawowe zagadnienia matematyczne (musisz przyznać, że nie jest to takie trudne jak mogłoby się wydawać) przyjdzie czas na drugi etap – czytanie ze zrozumieniem. Wejdź na stronę internetową dowolnego banku i pobierz jakikolwiek regulamin (może to być np. regulamin prowadzenia rachunków lub lokat), następnie weź kartkę i długopis. Przeczytaj całą umowę i wynotuj najważniejsze rzeczy takie jak np. warunki i stawki oprocentowania. Spróbuj zrozumieć jak działa produkt, którego regulamin czytasz. I nie bój się – wszystkie opowieści, że tego typu dokumenty pisane są językiem prawniczym to tylko mit. Możesz mi wierzyć – jeśli przeczytasz to na spokojnie (nie tak jak lektury szkolne), analizując najważniejsze informacje wówczas zrozumiesz działanie produktu. Problem z umowami nie polega na tym, że są pisane trudnym językiem lecz na tym, że ludzie tych umów w ogóle nie próbują nawet przeczytać, a później szukają dla siebie usprawiedliwienia.

Dalej będzie już dużo prościej – czytając kolejne umowy zauważysz, że ich struktura jest bardzo podobna i większość zapisów się powtarza. Z czasem dojdziesz do takiej wprawy, że biorąc dowolną umowę z bankiem będziesz od razu wiedział/a w którym miejscu szukać konkretnych informacji. I tym sposobem, metodą małych kroków staniesz się świadomym konsumentem.

 

Na koniec muszę Cię zmartwić – to od Ciebie zależy dla kogo w przyszłości będą pracowały Twoje pieniądze. Jeśli pozostawisz wszystko przypadkowi prawdopodobnie staniesz się wyłącznie dawcą darmowego kapitału na którym będą zarabiać inni. Jeśli jednak poznasz przynajmniej podstawy finansów wówczas pieniądze, które zarobisz będą zarabiać dla Ciebie, a Ty zyskasz zdecydowanie więcej niż tylko satysfakcję. Decyzja należy do Ciebie.

A jeśli liczysz, że studia Cię tego nauczą porzuć tą nadzieję. Studiowałem pięć lat na uczelni ekonomicznej i nie miałem nawet jednej godziny zajęć z matematyki finansowej. Niespełna 10% – tylu studentów i absolwentów kierunków ekonomicznych potrafiło rozwiązać zadanie o którym wspominałem powyżej. Wnioski pozostawiam Tobie.

 

Jak działają Piramidy Finansowe i jak ich unikać?

Pojawia się zatem pytanie co zrobić, aby uchronić swoje pieniądze przed stratą w tego typu biznesach. Na początek warto poznać etapy budowy piramidy finansowej. Uważam, że najlepszym sposobem poznania „wroga” jest zrozumienie w jaki sposób został on zbudowany. Jeśli już poznamy szczegóły budowy piramidy finansowej zrozumiemy, że jest to jednocześnie najtrudniejszy i najłatwiejszy biznes na świecie. Najtrudniejszy ponieważ, aby go zbudować musimy dokładnie zaplanować każdy element tak, aby potencjalni Klienci nie wykryli w tym oszustwa. Najłatwiejszy ponieważ jeśli już zaplanujemy wszystko dokładnie wówczas Klienci będą sami prosić o to, abyśmy pozwolili im zainwestować, a my będziemy mogli skupić się na liczeniu zysków – naszych zysków. Co więcej – działanie piramidy finansowej w dużym uproszczeniu polega na obiecaniu ludziom dużych zysków, najlepiej bez ryzyka. Więc jeśli uda nam się uwiarygodnić ten biznes tak, aby potencjalni Klienci uwierzyli w nasze obietnice to sami zaczną „dobijać” się do nas prosząc o możliwość zainwestowania.

Model biznesowy - czyli na czym zarabia Klient

Pozostaje zatem pytanie w jaki sposób zdiagnozować, że inwestycja którą ktoś nam proponuje jest w rzeczywistości piramidą finansową? Zawsze należy odpowiedzieć sobie na jedno, podstawowe pytanie – skąd się biorą zyski w tym biznesie. Warto zauważyć, że każdy model inwestycyjny, który generuje zyski posiada ich źródło. W przypadku inwestowania na giełdzie papierów wartościowych źródłem tym są spółki w które inwestujemy – jeśli spółka rozwija się i poprawia swoje wyniki finansowe następuje wzrost jej wartości, a to bezpośrednio przekłada się na kurs akcji (bo cena akcji to odwzorowanie wartości spółki przypadającej na jedną akcję). W przypadku lokat bankowych bank nalicza nam oprocentowanie, ponieważ pieniądze które wpłacamy może pożyczyć innym Klientom otrzymując z tego tytułu odsetki, którymi częściowo dzieli się z nami. Tego typu przykłady można by mnożyć.

W przypadku Piramid Finansowych zwykle albo nie wiemy skąd się biorą zyski, albo przedstawiony model ich generowania jest jednocześnie prosty i nierealny do spełnienia. 

W pierwszym przypadku warto zadać sobie pytanie czy chcemy ryzykować własne, ciężko zarobione pieniądze nie znając podstawowych założeń modelu inwestycyjnego? Równie dobrze moglibyśmy wyrzucić pieniądze przez okno licząc na to, że pod wpływem podmuchu wiatru wrócą do nas w większej ilości. Oczywiście nie twierdzę, że każdy kto proponuje nam inwestycję i nie chce zdradzić swojej strategii inwestycyjnej to twórca piramidy finansowej. Niemniej jednak jestem zdania, że skoro już ktoś chce abyśmy powierzyli mu swoje pieniądze to powinien przedstawić chociaż podstawowe informacje na temat tego w jaki sposób zamierza te pieniądze pomnożyć. 

W drugim przypadku – kiedy znamy już podstawowe założenia modelu inwestycyjnego wystarczy zweryfikować na czym tak naprawdę twórca piramidy chce zarabiać i zastanowić się, czy to wogóle ma jakikolwiek sens. I często nie potrzeba do tego zaawansowanej wiedzy ekonomicznej lecz odrobiny zdrowego rozsądku. Trzeba pamiętać, że w przypadku piramid finansowych zwykle bardzo dobrze sprawdza się powiedzenie „im prościej tym lepiej”. Z prostej przyczyny – im prostszy i łatwiejszy do zrozumienia dla potencjalnego Klienta będzie model inwestycyjny tym większe prawdopodobieństwo, że zdecyduje się on zainwestować.

Uważaj na gwarancje zysku lub braku ryzyka

Jedna z najbardziej znanych afer finansowych ostatnich lat oparta była o inwestycje w złoto. Klientom obiecywano 15% zysku rocznie dając jednocześnie gwarancję. Problem polegał na tym, że ceny złota nie mogą rosnąć w nieskończoność. Jednak dla wielu Klientów nie było istotne to, że wystarczył rzut oka na wykres, aby zauważyć, że taka obietnica jest niemożliwa do spełnienia. Ważny był fakt, iż firma oferowała gwarancję. I nie ważne, że jej kapitał zakładowy był znacznie niższy niż łączna wartość inwestycji. Słowo gwarancja jest swego rodzaju kluczem do umysłów wielu niedoświadczonych inwestorów. Kluczem, który skutecznie wyłącza zdroworozsądkowe myślenie.

Czy piramidy odejdą w zapomnienie

Zdecydowanie nie! Tego typu modele biznesowe były, są i będą obecne w gospodarce, a powód jest bardzo prosty – jedna z głównych zasad ekonomii mówi, że popyt tworzy podaż. Zatem tak długo jak ludzie będą wierzyć w obietnice wysokich zysków bez ryzyka (obecnie znaleźć można firmy oferujące nawet kilka procent zysku dziennie) tak długo na rynku będą pojawiać się piramidy finansowe będące tak naprawdę odpowiedzią na zapotrzebowanie zgłaszane przez konsumentów.

A jeśli uważasz, że Państwo powinno chronić nas przed tego typu oszustwami i zastanawiasz się dlaczego w opisanym powyżej przypadku tak się nie stało zachęcam Cię do oglądnięcia czwartego odcinka „Finansów zza Kierownicy” zatytułowanego „Państwo nie ochroni Twoich pieniędzy”.